Jazgarek już po pierwszych wakacjach |
| Wtorek, 27 Wrzesień 2011 13:01 |
|
Na przywitanie z wodą, a była już późna godzina i dzień się kończył, do akcji poszedł klasyczny twister Single Tail. Trzeba było trochę pokombinować z kolorem ale udało się wstrzelić w odpowiedni i okonie zaczęły pięknie brać.
Po dobrych wynikach na twistery Jazgarek nie był by sobą gdyby nie spróbował czegoś innego. Do wody zaczęły wpadać przynęty z dwoma ogonkami tak zwane Twin Tail. Wyniki były tego dnia gorsze ale okonie również chętnie na nie brały.
Niestety pierwszy dzień skończył się tylko na okoniach i już wtedy było wiadomo, że coś jest nie tak! Następnego dnia jazgarka przywitał bardzo mocny wiatr, uniemożliwiający łowienie z łódki. Dzień bez ryb to stracony dzień, więc trzeba było łowić z brzegu. Niestety brzeg był bardzo zarośnięty a woda zimna więc dostęp do niej był mocno ograniczony. Przy okazji zwiedzania brzegów Jazgarek zbierał grzyby na zupkę :)
A tu brzegowy okoń złowiony na twistera z pojedynczym ogonkiem Single Tail w klasycznym kolorze Motor oil.
Dni mijały, efekty były różne. Zmienna pogoda raz słońce, raz wiatr, raz deszcz wcale mu nie pomagały, ale Jazgarek zawsze z uśmiechem na twarzy wstawał rano i walczył dalej.
Jazgarka najbardziej cieszyło to, że na łódce miał kompana, któremu to próbował zaszczepić to co czujemy my - wędkarze! Chyba mu się to udało, widać po minie łowcy, zadowolony i dumny ze swojego szczupaka.
... ale były dni, że trzeba było łowić samemu. Spokój, cisza, wszystko to co kochamy najbardziej sprawiało, że nie chciało się wracać do domu!
Były też urozmaicenia w postaci łowienia na innym jeziorze z pewnym bardzo miłym "tubylcem". Woda niesamowita, jezioro płytkie do 5m ale bardzo rozległe z licznymi zatoczkami. To już jest pewne, koniecznie będzie trzeba tam wrócić. Łowione tam były głównie szczupaki, które okazały się bardzo silne i waleczne. Piękne ryby.
Następne dni, aż do powrotu Jazgarek spędzał nad swoim jeziorem. Po całodniowym pływaniu z echosondą i szukaniu ryb coś bardzo ciekawego przykuło jego uwagę. Klasyczne miejsce na sandacza - twarde dno i spadek z 5m na 10m na odcinku 1m. Nie trzeba było długo się zastanawiać - ŁOWIMY SANDACZE. Sandacze były, małe ale dobierzemy się do nich następnym razem przygotowani specjalnie na nie. Tego dnia strzałem w dziesiątkę okazał się ripper Shad Tail w kolorze seledynowo-czarnym.
Jazgarek łowił również na inne przynęty, do wody wpadały wahadłówki i woblery. Ryby reagowały różnie i nie dało się powiedzieć która przynęta jest lepsza. Zdecydowanie to zależało od tego gdzie i jak chcieliśmy łowić.
Niestety wyjazd dobiegł do końca, Jazgarek bogatszy w nowe doświadczenia wrócił do domu, położył się i ciągle myśli o tej pięknej dającej lekcje pokory WODZIE !!! |



Kilka dni temu Jazgarek wrócił ze swoich pierwszych wakacji. Miejscem jego odpoczynku było piękne jezioro znane tylko jemu. Wyjazd w tym roku był bardzo specyficzny i niestety nie obfitował w dużą ilość złowionych ryb. Jazgarek walczył do ostatniego dnia, testował stare jak i nowe 
















Komentarze